| ghanburighan |
| Tomorrow, tomorrow, I love you, tomorrow you're only a day too late... 2008 lipiec maj kwiecień marzec luty styczeń 2007 sierpień marzec 2006 grudzień listopad październik wrzesień sierpień marzec luty styczeń 2005 grudzień styczeń 2004 czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń 2003 grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń 2002 grudzień listopad i hate you, i hate you ![]() call me Galeria Bohaterów ![]()
Wszystkie rysunki na tej stronie i jej podstronach narysował Eduardo Risso. Wykorzystanie ich przeze mnie nie ma na celu naruszenia praw autorskich, a jest jedynie skromnym hołdem oddanym artyście G.B.G. |
s. 340-341"Znacie anegdotę o Żydzie. co wybrał się w podróż daleką w sprawach finansowych? Rozmowy na miejscu się przeciągają, więc idzie nadać telegram do żony. Żeby się nie niepokoiła, bo on musi zostać jeszcze parę dni, kwestja większego zysku, wróci, jak tylko będzie mógł, pozdrawia, Iccak. Dają mu blankiet do wypełnienia, urzędnik pocztowy objaśnia, że opłatę liczy się od każdego jednego wyrazu. Iccak spisał wiadomość, porachował słowa, porachował cenę telegramu - i nuże kombinować, co też mógłby tu wykreślić, bo zbędne, niekonieczne. 'Iccak' - no przecież żona wie, że Iccak, kto inny? 'Pozdrawia' - no jasne, że pozdrawia, miałby nie życzyć zdrowia własnej małżonce? 'Wróci, jak tylko będzie mógł' - no to się rozumie samo przez się; jak nie będzie mógł, to nie wróci. I tak dalej, słowo po słowie, w końcu skreślił z blankietu całą wiadomość: same oczywistości. ...Otóż widzicie, ja mam to samo. Nie ze skąpstwa - sam się zniechęcam. Wystarczy, że moment pomyślę nad tym, co zamiaruję powiedzieć, zanim powiem. Prawie nigdy nie wtrącam się do rozmów, nie oponuję nawet największym głupotom wygłaszanym w mojej przytomności. Im większe, tem mniejszy w opozycji sens, bo tem jaskrawsze oczywistości musiałbym przeciwko nim opowiadać. Zamykam usta, siedzę w kącie milczę. Nie ma znaczenia, czy inni rozpoznaliby banalność mych słów - ja ją widzę aż nadto wyraźnie. I to, pojmujecie, to się z czasem obraca w rodzaj ogólnego zniechęcenia, lenistwa wobec ludzi. Ja powiem to, więc oni to, więc ja to, więc oni, więc ja, więc oni, i tak dalej, skolka ugodna - na co mi w ogóle rozpoczynać tę mękę? Siedzę w kącie, milczę". Tak Dukaj ustami Herr Blutfelda tłómaczy (sic!), czemu pisanie bloga mi nie idzie i w ogóle nie idzie mi kontaktowanie się z ludźmi już od dłuższego czasu. Precyzja powyższego cytatu w odniesieniu do mojej skromnej osoby jest, uuuuuu, spooky. Dla podkreślenia wagi moich słów, siłacz palnie pięścią w stół 2008-07-10 16:21:18 skomentuj (0) Stuhr i Gilmore 1. Muszę powiedzieć, że jednym z większych odkryć związanych z andrusową kolekcją kabaretową wydawaną przez "Politykę" jest to, co mówi Jerzy Stuhr przed "Śpiewać każdy może...". Stąd drobna zmiana na blogu. 2. Oglądaliśmy z Kasieńką po jednym odcinku "Kochanych Kłopotów" i "X-filesów", pomyślałem sobie, że to dobry temat na bloga. Pierwsza seria X-files jest mocno rozczarowująca. Dla podkreślenia wagi moich słów, siłacz palnie pięścią w stół 2008-07-05 02:11:21 skomentuj (0) Wyznanie wiary Pokłóciłem się z klawiaturą. Dla podkreślenia wagi moich słów, siłacz palnie pięścią w stół 2008-05-18 22:44:12 skomentuj (1) Cudowne dziecko dwóch pedałów 1. Jestem oficjalnie w najgorszej formie fizycznej od ósmych urodzin, kiedy to chorowałem byłem na ospę. Doszedłem do tego jadąc na rowerze do pracy. Mam nowy rower i do pracy raczej po równym, niż pod górkę. Umarłem w połowie drogi, do windy wprowadzałem mój rower jako zombie. Nie będę pisał jak daleko jest z mojego domu do pracy, żeby się nie kompromitować. 2. Ale rower jak marzenie. Na swoim starym rowerze w szczytowej formie jechałem do pracy 30 minut. Na nowym, w formie obecnej i przez dwa sklepy - 25 minut. Dla podkreślenia wagi moich słów, siłacz palnie pięścią w stół 2008-04-23 17:33:58 skomentuj (1) Charles C. Boycott (1832 - 1897) 1. Tylko raz napisałem to, co myślę o bojkocie Igrzysk w Pekinie - tutaj, przy okazji pierwszego z serii ataków infantylizmu w sprawie nieoglądania Igrzysk. Zresztą akurat hasło "Nie oglądam, nie zabijam" wyznaczyło bardzo wysoki poziom bzdurności w dyskusji i nikomu - w tym co przeczytałem - nie udało się go osiągnąć. Potem kilkanaście razy zaczynałem pisać różne notki, elaboraty i komentarze, niektóre nawet kończyłem (a były dość długie), ale żadnego nigdzie nie opublikowałem. Gdzieś mi uciekło w ostatnich latach zacięcie misjonarskie i nie chce mi się już nikogo do swojego zdania przekonywać. Zwłaszcza, że już za pierwszym razem (tym z linka powyżej) natknąłem się na odpowiedź typu: "No tak, nie rozumiem za bardzo o co ci chodzi, ale to ja mam rację". O tym, dlaczego jadę do Pekinu, poinformowałem tych, na których zdaniu mi zależy, a następnie z wielką uwagą wysłuchałem tego, co mają do powiedzenia. Z mojego punktu widzenia jest to w zupełności wystarczająca forma dyskusji. Żeby zakończyć ten wątek dodam jeszcze, że 90% dyskusji w internecie, które przeczytałem na temat bojkotu igrzysk, było idiotycznych, głównie dlatego, że dorośli ludzie, którzy do tej pory myśleli, że moralność to taki owoc z którego robi się dżemy, nagle postanowili się (to jeszcze pół biedy) i innych (to już cała bieda, czyli razem półtora biedy) nawrócić. 2. Ale - żeby nie było - już mówię jakie jest moje zdanie. Mieści się ono gdzieś między tym tekstem na Webstopie (autorowi dziękuję, nie muszę pisać tego samego drugi raz), a tym wykopanym rysunkiem: ![]()
Inaczej mówiąc: jeśli chcemy być traktowani poważnie, to bądźmy poważni.
Dla podkreślenia wagi moich słów, siłacz palnie pięścią w stół 2008-04-14 17:31:32 skomentuj (0)
|